CZY GMINA ZBĄSZYNEK TORTURUJE ZWIERZĘTA?

SKANDAL !!!!! OKRUCIEŃSTWO URZĘDNICZE WOBEC ZWIERZĄT W GMINIE ZBĄSZYNEK NIE MA GRANIC

Wydawałoby się że po poprzedniej interwencji w nielegalnej przechowalni zwierząt ktoś pójdzie po rozum do głowy, albo przynajmniej zajrzy do tej chyba wyjątkowo „trudnej ustawy o ochronie zwierząt”. Doprawdy trudno zrozumieć na czym owa trudność polega w tak krótkiej ustawie. Może np. ktoś ma tam problem z czytaniem ze zrozumieniem.
 
Burmistrz, jego urzędnicy, ale także lokalni policjanci nadal nie nadrobili braków w obowiązującym prawie , które winni nie tylko znać, ale także przestrzegać.
Jaką arogancję trzeba mieć w sobie, poczucie bezkarności żeby nadal w tak rażący sposób łamać prawo i to mimo toczącego się już dochodzenia i opinii biegłego.
Burmistrz gminy Zbąszynek i urzędnicy gminni najwyraźniej za nic mają nie tylko zwierzęta którymi mają ustawowy obowiązek się opiekować, ale także prawo i swoje obowiązki.
 
Jak nazwać takie zachowanie, bezczelność czy głupota urzędnicza?
Pewien znany prawnik powiedział kiedyś żE to co najbardziej nie udało się naszej polskiej demokracji to samorządy.
I miał rację bo panoszą się w nich ignorancji, nie posiadający ani kompetencji, ani wiedzy do pełnienia funkcji publicznych. Dorwali się do koryta i stołków, i wydaje im się że stanowią prawo, a sami są ponad nim.
 
Jeden z urzędników gminnych, którzy pojawili się na miejscu, stwierdził że pies z widoczny na nagraniu ma według niego „luksusy” i jest „zaopiekowany”, a jego zdrowie i życie nie jest zagrożone.
Zwierzę, które zastaliśmy ponownie w tej nielegalnie przechowali na terenie oczyszczalni ścieków miało wyraźne problemy z poruszaniem głową, sztywne kończyny, na jednej z nich widoczny guz, wyłysienia, a pies kręcił się w kółko, nieustannie ujadając co wskazywało na zaburzenia neurologiczne.
Nie trzeba mieć Rentgena w oczach, żeby dostrzec, że pies bardzo cierpi i żyje w nieustającym bólu. Warunki, w jakich przebywał, były rażącym niechlujstwem: brudny kojec, karma, leki trzymane w zardzewiałej puszce, syf w miskach i pies wyjący z bólu.
To symbol degrengolady władzy w gminie Zbąszynek i zaniechań organów ścigania.
 
Urzędnicy twierdzą, że zwierzę trafiło do gabinetu weterynaryjnego.Należy zatem zadać pytanie, co to za lekarz który nie wykonał żadnych badań mimo widocznego stanu psa. Nie sprawdził czy zwierzę uległo wypadkowi, czy ma jakieś obrażenia wewnętrzne czy złamania.
Pan "doktór" rozpisał steryd i jednorazowo podał steryd. Steryd ma walczyć z problemami bakteryjnymi skóry i oczu.
Tyle tylko że ten weterynarz nie wykonał żadnego badania skóry, czy oczu i w ciemno przepisał lek. I co najgorsze, nie uśmierzył ewidentnego bólu psa.
Pan” weteryniarz” zdaje się wyraźnie zapomniał o Kodeksie Etyki Lekarza Weterynarii, a i ze sztuką weterynaryjną chyba jest na bakier. Zobaczymy co na takie zachowanie powie Krajowa Izba lekarsko Weterynaryjna.
Pies, który tracił władzę w tylnych kończynach, miał trudności z poruszaniem głową i przejawiał objawy neurologiczne, nie powinien został zamknięty w nielegalnej przechowalni i pozostawiony sam sobie. W brudzie, zimnie i bez jakiejkolwiek pomocy i opieki.
Według urzędników pies „miał luksus” — choć szybko sami przyznali, że to duże uproszczenie. Jednak nie zmienia to faktu, że uznali to miejsce za „właściwe” dla chorego psa.
Nie wyciągnięto żadnych wniosków z poprzedniej interwencji.
 
Po raz kolejny wrzucono kolejne życie w te same, niegodne warunki. Mówi się, że pierwszy raz może być błędem, ale drugi to już świadome działanie – i zwykła głupota. W błąd nie wierzymy bo ten proceder trwa od wielu lat.
Gmina przez lata świadomie przetrzymywała psy w koszmarnych warunkach. Między innymi psa, któremu ropa i krew wypływały z ran na jądrach, który dorobił się licznych zwyrodnień stawów w tych "luksusach" i żył w permanentnym bólu prze co najmniej cztery lata.
Pies z dzisiejszej interwencji został także przez nas zabezpieczony i jest w drodze na szczegółową diagnostykę oraz obdukcję weterynaryjną.
Niezbędne będzie wykonanie badań obrazowych — bo to co zrobił lokalny weterynarz nie jest żadnym leczeniem. Przeciwnie ” mogło tylko pogorszyć jego stan.
 
Otrzymaliśmy też informację, że jeszcze w poniedziałek pies miał wystające żebra. Minęło pięć dni, a zwierzę nadal jest w stanie kacheksji. Zwierzę w takiej kondycji, postawione nagle przed pełną miską suchej karmy, może przypłacić to życiem – skrętem żołądka, zwłaszcza że w tych "luksusach" człowiek pojawia się raz na dobę, a czasem dwie.
Pan „weteryniarz „ nie sprawdził także czy zwierzę ma jakiejś inne obrażenia wewnętrze, chore organy np. trzustkę czy wątrobę. Mało tego, zastosował lek który ma uboczne skutki i uszkadza ww. wymienione organa.
Kolejny raz skazano żywe stworzenie na cierpienie. Poprzedni „skazaniec” spędził 4 lata w tym gminnym syfie, w bólu i cierpieniu.
 
Na szczęście mieszkańcy gminy wykazali więcej empatii i rozsądku niż lokalne władze.
 
To dzięki nim udało się nagłośnić sprawę i uratować zwierzę z miejsca, gdzie przez wiele lat cierpiały inne zwierzęta.
 
W tym przypadku nawet Prokurator wniósł o uchylenie uchwały, wytykając wszystkie niezgodności z prawem. Mimo tego Burmistrz nadal w rażący sposób uporczywie łamie prawo.
Panie Burmistrzu to Pan we własnej osobie odpowiada za realizacje ustawy o ochronie zwierząt.
Nasz Fundacja złożyła kolejne zawiadomienie w sprawie znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem, ale także w sprawie przestępstwa urzędniczego, które w naszej ocenie popełnił Burmistrz Zbąszynka. Zawiadomienie dotyczy także lekarz weterynarii oraz odpowiedzialni za ten stan, urzędnicy gminni.
Opiekę nad psem przejmie zaprzyjaźniona fundacja. My będziemy walczyć o sprawiedliwość w tej sprawie jak w każdej innej .