MAKABRYCZNA INTERWENCJA W POZNANIU

Topiła, potem dobijała łopatą, zakopywała nie wiedząc czy zabiła czy zakopuje żywe.

To jedna z najcięższych interwencji w naszej pracy jako inspektorów Mondo Cane.

Dom w Poznaniu, na oko całkiem porządny, dwa samochody i cztery psiaki .

Tego widoku żadna z nas nie zapomni długo .

Owczarek niemiecki ledwo trzymający się na nogach, koszmarnie wychudzony, wyłysiały, z ogromnym bólem w oczach.

Kolejne dwa psiaki, kiedyś pewnie z piękną długą sierścią, teraz obraz koszmaru i strasznego cierpienia.

I ostatni - mały wystraszony wychudzony już zaatakowany chorobami, z wyłysieniami i ranami. W oczach psów było widać tylko błaganie o pomoc .

Po wstępnej rozmowie lekarza weterynarii z właścicielami dowiadujemy się, że nie widzą oni nic złego w stanie psów i twierdzą z całą stanowczością, że je karmili, mieszkają w domu i mają się dobrze.

Stan brzucha jednej z suczek przy badaniu i oględzinach powoduje kolejne obawy - ogromna bolesność brzucha przy probie dotyku, a brzuch nienaturalnie duży .

Sunie mają sutki wyciągnięte do granic możliwości - już wiemy, że często rodziły .

Zadajemy więc pytanie: gdzie są szczenięta i co z nimi zrobiliście ?????

"Zutylizowane"

A w jaki sposób pytamy z coraz większym przerażeniem.

"Żona zabijała, ja nie dałem rady …"

Każda z nas z trudem opanowywała złość i rozpacz. Musimy jednak wiedzieć w jaki sposób.

"Topiłam w wannie, jak nie mogłam utopić- dobijałam łopatą."

Emocje jakie targały nami w tym momencie są nie do opisania. Policja będąca na miejscu była w nie mniejszym szoku niż my

Pani - bez jakichkolwiek emocji opowiada dalej.

"Gdzie zakopywaliście szczeniaki proszę pokazać , jeśli nie - przekopiemy cały ogród." - mówimy.

Wstała i po prostu zaprowadziła nas do szklarni (jakbyśmy przyjechały po pomidory) i pokazała: 

- Tu zakopuję zabite szczeniaki.......

- A ile ich było, jak często ….

- Noooo cztery, może pięć razy - a z tej strony zakopuję kupy - dodaje, bo przecież to - to samo.

Prosimy o odkopanie …

Jedyne, co chciałybyśmy dzisiaj to zapomnieć i wyrzucić z głowy cierpienie tych maluszków.

Nie potrafimy wyobrazić sobie i nie chcemy wiedzieć, ile cierpienia zadała im kobieta - potwór, jak dusiły się i woda zalewała ich płuca, potem łopatą gruchotała im kości i zadawała cierpienie jak nie trafiła dobrze - a na koniec zakopywała nie wiedząc, czy są martwe, czy jeszcze żyją .

Zabrałyśmy 4 psiaki - są w dramatycznym stanie.

Błagamy o pomoc!!!!!!!! 

Chcemy, żeby psiaki jak najszybciej wszystkie trafiły do nowych domów i rozpoczęły intensywne leczenie i rehabilitację oraz miały porządną diagnostykę.

Potrzebujemy wsparcia finansowego i nagłaśniania sprawy - bo takich zgłoszeń mamy codziennie kilka.

Koszty leczenia będą ogromne. Wieloletnie zaniedbania i choroby zniszczyły te psie życia.

Bez Was my nie możemy nic. Od siebie obiecujemy, że będziemy walczyć o sprawiedliwość - policja prowadzi już dochodzenie.

Zorganizowaliśmy zbiórkę środków na leczenie uratowanych psów na portalu pomagam.pl

https://pomagam.pl/ovsbeuxi

 



doniesienia medialne:

https://vod.tvp.pl/29530647/06042017      od 11 minuty

http://www.tvn24.pl/poznan,43/cmentarzysko-w-szklarni-pod-warzywami-zakopane-szczeniaki,727252.html


http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-03-28/utylizowala-szczenieta-robily-za-nawoz-do-pomidorow/